menu

Do łóżka kolczyk czy tatuaż?

23.06.2017, godz. 05:00
Kolczyk, czy tatuaż nie zrobi z Ciebie boga seksu
foto:

W wakacje mamy większą ochotę na coś szalonego, nietypowego. Dla jednych jest to seks na plaży (niekoniecznie dzikiej), dla innych szybki numerek w samolotowej toalecie, a jeszcze inni decydują się na tatuaż czy piercing (najczęściej jest to kolczyk) w intymnym miejscu. O ile jednak te dwie pierwsze sytuacje nie stanowią jakiegoś szczególnego zagrożenia, no, może poza mandatem, to w trzecim przypadku ryzyko jest dużo większe.

Książę Albert dla królowej Wiktorii

W niektórych zakątkach świata jeszcze dziś mężczyźni wbijają sobie w członki kawałki drewna czy umieszczają pod napletkiem drobne kamyki (Brrr.!), żeby zwiększyć doznania podczas stosunku. Te praktyki współcześnie zastąpił piercing, na który zwłaszcza przed wakacjami decydują się niektórzy mężczyźni.

Podobno jednym z pierwszych był brytyjski książę Albert, który dał sobie umieścić w trzonie penisa podkówkę, by wzbudzić dzikie żądze w swej małżonce, królowej Wiktorii. I pewnie mu się udało, bo spłodzili dzieci co niemiara. A jeden z najpopularniejszych dziś piercingów penisa (kółko lub podkówka umieszczona w trzonie członka) nosi nazwę "książę Albert".

Desperacja czy fascynacja

Opinia lekarzy jest jednoznaczna: piercing czy tatuaż miejsc intymnych, nawet jeśli jest wykonywany w bezpiecznych, sterylnych warunkach, stanowi ryzyko dla zdrowia. Krwawienie, stany zapalne, bliznowacenie, a w konsekwencji utrata libido, to wcale nierzadkie przypadki. To dotyczy także kobiet, które dla zwiększenia doznań kaleczą sobie wargi sromowe.

Tymczasem, jak dowodzą badania, tatuaż czy piercing w miejscu intymnym wcale nie czyni z kochanka mistrza ars amandi. - Nie tędy droga - jak powiedziała jedna z internautek, której partner poszedł na całość, przekłuwając sobie i penisa, i mosznę (swoją drogą, cóż za odwaga!). - Czułam tylko ból, nic więcej, bo to cholerstwo w jego "sprzęcie" boleśnie się we mnie ocierało, na dodatek dziwnie grzechotało.

Seksuolodzy uważają, że na takie praktyki decydują się albo mężczyźni zdesperowani tym, że coś im nie wychodzi i w piercingu widzą szansę na tytuł kochanka doskonałego, albo po prostu zafascynowani czymś, czego dotąd nie próbowali.

Dyskretnie nad pośladkami

Jeśli jednak kręci cię takie podkręcanie seksu, zamiast piercingu wybierz dużo mniej bolesny i mniej niebezpieczny tatuaż, ale nie w miejscu intymnym, a np. nad pośladkami. Kobiety, które właśnie w tym miejscu robią sobie tatuaż, zdaniem prof. Michaela Cunninghama, psychologa z Uniwersytetu Louisville, sygnalizują mężczyźnie, że są gotowe na seksualne wyzwania i nie stronią od łóżkowych eksperymentów.

Z kolei tatuaż na kobiecym brzuchu, w okolicach pępka, ma oznaczać, że ona jest pełna sił witalnych, płodna i gotowa na dziecko. Uważaj więc, jeśli jeszcze nie planujesz ojcostwa!

Wstęp do. sadomacho

Niektórzy seksuolodzy twierdzą, że tatuaż czy piercing miejsc intymnych to rodzaj praktyk sadomasochistycznych. No, ale w końcu, co kto lubi. Są tacy mężczyźni, którzy fellatio w wykonaniu kobiety z kolczykiem w języku uważają za mistrzostwo świata, ale i tacy, którzy takiej kobiecie nie daliby się dotknąć do swojej męskości za żadne skarby świata. I to nie tylko językiem.

Zobacz także: Temperament seksualny: różnica temperamentów to prawda czy mit?

Źródło: Edyta Folwarska
autor: Bożena Stasiak zobacz inne artykuły tego autora
WIĘCEJ SEKSU